na Rzecz zachowania Naturalnego Piękna Wsi i Godną Starość

Twoje, Moje = Nasze

Otoczenie – to, co Nas otacza - dosłownie wszystko, co ma wpływ na nasze zdrowie, samopoczucie, na nasze relacje z innymi, nasz sposób rozwiązywania większych i mniejszych trudności, na dojrzewanie, starzenie się, urodę, na traktowanie dzieci, zwierząt, istot słabszych, itd. Krzywda wyrządzana otoczeniu w jakiejkolwiek formie, jest krzywdą wyrządzoną Nam Samym.
To nie jest widoczne natychmiast, ale gdzieś – w naszej psychice, a z czasem i fizyce, pozostawia skaleczenie. W globalnym kryzysie, z jakim mamy do czynienia obecnie - tych „okaleczeń” będzie coraz więcej – każdy chce przetrwać, na swój sposób - a niektórzy po prostu nie przeżyją! „Tłuści” bez skrupułów, „dorobieni” na krzywdzie słabszych, (a słabszy jest zawsze prosty człowiek), mają obecnie wszystkie warunki – znakomitą koniunkturę, aby iść jeszcze dalej w osiąganiu większych zysków i apanaży władzy. Etyka, troska o środowisko naturalne, o kulturę, przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Patologiczne myślenie, takie np. jak to; że wprowadzenie do przyrody roślin genetycznie modyfikowanych, (G.M.O.), że tuczenie zwierząt skażoną karmą, że (obowiązkowe) wstrzykiwanie w krowy antybiotyków, że nadajniki dla telefonii komórkowej nad głowami mieszkańców „są całkowicie bezpieczne” jest oszustwem - bezpośrednim, (tu i teraz), zagrożeniem naszego życia i środowiska!

"REZOLUCJA  PARLAMENTU  EUROPEJSKIEGO  Z DNIA   02 KWIETNIA 2009r. W SPRAWIE OBAW DOTYCZĄCYCH   WPŁYWU   PÓL ELEKTROMAGNETYCZNYCH   NA   ZDROWIE,  WYMAGA PEŁNEGO NAGŁOŚNIENIA   W POLSCE".
(czytaj więcej - www.halat.pl)

Łudzenie się, że komórki non-stop przy uszach (zwłaszcza dzieci) są nieszkodliwe, jest wodą na młyn dla wielkich koncernów produkujących gadżety.

Na ten wszechstronny, globalny kryzys, złożyły się setki, tysiące mniejszych, które zadziałały jak w reakcji łańcuszkowej i to „dzięki” naszej bierności. To nasze chowanie głowy w piasek – „bo i tak nic się nie da zrobić” - doprowadziło do tej sytuacji, w której znaleźliśmy się aktualnie. Przeżywamy jeden z największych chaosów i pomieszanie wszystkiego. Osobiście uważam, że nie ma zaistniałych sytuacji przypadkowo. „(…) to nie okoliczności tworzą człowieka, to człowiek tworzy okoliczności...” - ale głowa do góry - Josif Brodzki, dawno temu mówił, że POJEDYNCZOŚĆ to wielka siła, która jest zdolna przeciwstawić się największemu złu, ale poszczególne POJEDYŃCZOŚCI - jednostki, muszą się zjednoczyć w myśleniu i działaniu. To, że jesteśmy lekceważeni przez wszechmocnych urzędników - decydentów, żyjących z nas, to nie ich „wina” to myśmy im na to pozwolili. Oczywiście, w Polsce - system antyludzkiego ustroju stworzył idealne warunki dla takiego traktowania nas– urzędnicy od zawsze byli niejako szarą strefą działań policyjnych państwa totalitarnego i tak to się ciągnie u nas do dziś.

(patrz), Blog Janusza Wojciechowskiego – Onet. pl Blog - artykuł - "Największy Polski problem w 2009 r".

Szanowny Panie Pośle, zgadzam się z Panem i doceniam trafność oceny, ale jest jeszcze coś bardziej przerażającego, mianowicie;  wśród tych bezdusznych, skorumpowanych, urzędników, którzy wyżywają się władzą w obawie, że ją stracą, są całe zastępy urzędników o ludzkich twarzach i sercach, wrażliwych i naprawdę kompetentnych, ale ONI się boją! Boją się swoich kolegów u "władzy" boją się i się wyciszają, bo mogą stracić pracę i stanowisko – przetasowania są błyskawiczne. Żyjemy w kraju w którym uczciwy człowiek się boi, a większość zwykłych ludzi od rana do nocy walczy już tylko o przeżycie. W tej chwili obserwuję coś równie niepokojącego; wyczuwając "koniunkturę" zaczynają myśleć o "władzy" młodzi ludzie z opcji "wyścig szczurów" zwłaszcza w terenie. To, że są bez wykształcenia, bez Kinder sztuby, nie jest ważne, ważne, że jest okazja urządzić się w polityce. W terenie mają dużo  znajomków po "fachu" więc znajdą poparcie u "spalonych" bo ci znów chcą zabezpieczyć swoje tyły i tak  wracamy w tym kraju do punktu wyjścia sprzed lat. Pocieszające jest to, że są tacy ludzi, jak Pan, że internet poszerza  świadomość o  niektórych zjawiskach. Jest więc problem wyborów. Wybrać właściwych ludzi, (chociażby w większości) i tu patrz, (na str. internetu) znakomita analiza wyborów w Polsce, w artykule Michała Wojciechowskiego, "Zamknięty system prtiokracji".

Ale konkretnie, co można zrobić teraz...?
Po pierwsze; wzajemna życzliwość, tolerancja, wyrozumiałość i spokój - to podstawowe warunki do prawidłowej oceny sytuacji i działania. Po drugie i według mnie, naprawę sytuacji i zmniejszanie skutków na przyszłość tej psychicznej i materialnej rozwałki trzeba zacząć lokalnie, od najmniejszych jednostek - samorządów, tam jest pierwszy front naszej walki o przetrwanie. Sytuacja najbardziej stwardniała i ciężka do ruszenia panuje w gminach i powiatach, gdzie władza się zasiedziała. W tzw. wolnych wyborach, bezszmerowo przepłynęła na podstawionych przez „ustępujące” PZPR tratwach i trwa i się rozmnaża „w zdrowiu” do dziś. Wytworzyła (siłą rzeczy) swoje układy - familijno – biznesowe. Poseł, Pan Janusz Wojciechowski, niezwykle trafnie określa ten stan rzeczy w terenie - ,,... potworzyły się 'Konsorcja' wzajemnych interesów...”, dodam, niepisane, ale realne mafijne układy - szczelny mur, od którego „zwykły petent” po prostu odbija się jak piłeczka. Jeszcze gorzej to wygląda w gminach i powiatach we wschodnich regionach Polski. Tu dodatkowo ma znaczenie podział na prawosławnych i katolików - naturalna solidarność – „jednych z jednymi” – „drugich z drugimi” i przestańmy się czarować tzw. integracją. Ona, ta prawdziwa – istnieje i ma szansę istnieć; w bliskich kontaktach międzyludzkich - sąsiedzkich, rodzinnych - (mieszane małżeństwa ), wśród młodzieży, która ma szczęście wyrastać w rodzinach prawdziwie tolerancyjnych, ale ta sztandarowa – propagandowa, sprawnie wykorzystuje unijne pieniądze na ten cel, a władza skrzętnie odnotowuje realizację haseł, to wszystko! Prawdziwa integracja, o którą trzeba walczyć, to integracja człowieka z człowiekiem. Miejmy więc odwagę wybierać na „przywódców” i popierać ludzi, co do których czujemy - niemal intuicyjnie, że nie są „umoczeni”, że mają ludzką twarz i przestańmy się bać: władzy, rozmów na ten temat i nazywać rzeczy po imieniu. Nie bądźmy towarem do sprzedania, jak nasz majątek narodowy, jeszcze jesteśmy - MY - LUDZIE i nasze OTOCZENIE, mimo wszystko.

Nawigator

Licznik odwiedzin

138414
Dziś 30
Ostatni tydzień192
Ostatni miesiąc434
Ogółem138414