ŚWITOWE ŚWIATŁO (audio)
W wygodnym fotelu, z filiżanką mocnej kawy, siedzę naprzeciw dużego okna werandy. Pora…? Wczesny, bardzo wczesny świt. Moja wspaniała Babka Jadwiga z Sutna, powiedziałaby –„ czut świt”.
Patrzę na przyjaciół, jak wyłaniają się z ciemnawej przestrzeni: sosny, brzozy, jałowce, młodziutkie świerki, dzikie grusze i gdzie nie gdzie kule głowiastych tui - posadziłam je dla różnorodności formy. Nie łatwo było znosić niemą dezaprobatę MIEJSCOWYCH - że pozwoliłam wyrosnąć drzewom samosiejkom, zamiast posadzić kartofle tam, gdzie zawsze przecież były kartofle !
MOJE MINI "WYKŁADY"
Zasmucają mnie „wygolone” wiejskie podwórka – (nie muszą być tak zarośnięte, jak moje – to prawda), ale żeby chociaż jakiś krzak głogu na zimę dla ptaków się ostał, bzu czarnego, koralowego, kaliny zwyczajnej, jakaś „pierdziołka” – dzika gruszka…, żeby chociaż pianie koguta, rżenie konia; nic z tego, za to wyją kosiarki - nawet jaszczurka zwinka nie ma szans.